Afleveringen
-
Odcinek #202, w którym w siedzibie Oficyny Literackiej Noir Sur Blanc rozmawiam z tłumaczem literatury m.in. portugalskiej i hiszpańskiej, Wojciechem Charchalisem.
Towarzyszy nam książka Antonio Lobo Antunesa, „Podręcznik dla inkwizytorów”, której wznowienie po ponad 20 latach trafiło ponownie do księgarń.
Od razu więc pytam, jakie to uczucie, kiedy do rąk T jak tłumacza ponownie trafia jego praca. Zastanawiamy się ile P jak pisania jest w tłumaczeniu.
Zanurzamy się w niezwykle aktualną dziś powieść A jak Antunesa i idziemy ścieżkami głównych wątków: R ja reżimu, D jak dyktatury Salazara, P jak postkolonializmu, M jak miłości i U jak upadku.
Autor przykłada literacką L jak lupę do dworu i rodziny, tworzy G jak gorzkie ostrzeżenie, „mikro Portugalię” – i tak przygląda się Ś jak światu współczesnemu.
Mówimy o niepodrabialnym, mantrycznym S jak stylu, długich zdaniach i R jak rytmie czytania. Ostrożnie poruszamy się po historii utkanej jak "dywan z wielu drobiazgów”.
Ustalamy jedną zasadę dla czytelników Antunesa: „Nie będziesz miał innych pisarzy przede mną”. Pojawia się jednak S jak Saramago, Jose Saramago i relacja obu pisarzy.
Na koniec próbujemy rozpoznać , jaka jest pozycja tego, który stworzył prawdziwe literackie imaginarium. -
Odcinek #201, w którym rozmawiam z Tomaszem Pindlem w Spółdzielni Ogniwo w Krakowie o jego reportażowej książce „Śmierć i inni święci. Ameryka Łacińska i jej wierzenia”.
Wyruszamy w daleką P jak podróż duchową i trafiamy na K jak Kubę, do M jak Meksyku, do P jak Peru i do A jak Argentyny.
Wszędzie tam co rusz pojawiają się miejsca przesiąknięte magią.
Pytam autora jakie ma prawo, by o tym co mistyczne pisać z perspektywy C jak człowieka z obcego kraju. Tak docieramy do pytania fundamentalnego - kim jesteś?
Interesują mnie szczególnie wierzenia Guaranów. trafiamy na pogranicze krajów, śledzimy historyczne losy rdzennych ludów A jak Ameryki, które prowadziły kiedyś wędrowny tryb życia.
Przede wszystkim jednak śledząc historie wierzeń, religijnych praktyk przyglądamy się życiu bohaterów książki Tomka. Jego rozmówcy nie widzą konfliktu między K jak katolicyzmem, a innymi wierzeniami. Tak docieramy do S jak synkretyzmu religijnego.
Towarzyszą nam O jak opiekuńcze duchy/bóstwa, jest K jak kociołek ze szczątkami zmarłego, jest K jak kult Santa Muerte i S jak spirytyzm.
Zastanawiamy się nad tym, jak sobie zrobić Ś jak świętego. I zaglądamy do domu Doña Queta, która wyprowadziła Świętą Śmierć z domu właśnie w szeroki świat.
I szukamy słów, które dobrze opisują to czym zajmuje się curandera / curandero.
Przy tej okazji przekonuję się, że książka Tomka leczy z niewiedzy. -
Zijn er afleveringen die ontbreken?
-
Odcinek #200, w którym z Agnieszką Gracą spacerujemy po krakowskim Kazimierzu śladami powieści "Podniebie".
Na placu Nowym sprawdzamy L jak lokalizację agencji detektywistycznej prowadzonej przez parę detektywów - Igę Bagińską i Igora Szota.
Przyglądamy się sprawie pewnego Z jak zaginięcia, o którym dużo wiemy, ale niewiele możemy powiedzieć.
Pytam Agnieszkę i U jak ucieczkę z życia. Przyglądamy się S jak szkole, temu, co nadal w niej nie działa, zastanawiamy się, co można zmienić, naprawić.
Siadamy na Placu Wolnica i dotykamy problemu M jak milczenia i białych plam w historiach bohaterów "Podniebia".
Zastanawiamy się nad Z jak zmianą - przecież z pokolenia na pokolenie powinno być lepiej? Czy naprawdę jest?
Dziękuję Agnieszce za N jak niespodziankę, ponieważ okazuje się, że jedna z postaci jej powieści słucha Alfabetu Wojtusika!
I tak literatura miesza się z realnością, a realność szuka miejsca w podcaście.
Na koniec Agnieszka pyta mnie (przy okazji 200 odcina Alfabetu), co planowałem, co się udało a co nie.
I wychodzi nam w tym spotkaniu wiele K jak koincydencji, które sprawiają, że to naprawdę wyjątkowy odcin.
Odcinek powstał przy współpracy z Wydawnictwem Agora. -
Odcinek #199, w którym w Krakowie dyskutuję z Michałem Choińskim o książce „The New Yorker. Biografia pisma, które zmieniło Amerykę”.
Niełatwo jest zdobyć P jak pierwszy numer z 21 lutego 1925 roku tego K jak kultowego tygodnika. Zanurzamy się w liczne F jak formy literackie, które kształtowały to czasopismo i stały się jego Z jak znakiem rozpoznawczym.
Wyruszamy śladem G jak gatunkowym i sprawdzamy, jak wiele z L jak literatury światowej przedostawało się do C jak czytelników popularnej G jak gazety.
P jak przegląd publikacji na S jak stulecie Nowojorczyka tworzy nam gęstą historię tygodnika, minionych czasów.
Przypominamy sobie o O jak opowiadaniu „Loteria” Shirley Jackson i zastanawiamy się, co wstrząsnęło A jak Amerykanami.
Dyskutujemy o polskich kontaktach pisma - w New Yorkerze publikowali między innymi Adam Zagajewski, Stanisław Lem i Olga Tokarczuk. Ale jest też międzynarodowo - pojawiają się choćby N jak Nabokov i K jak Kundera.
Zatrzymuje nas wątek opowiadania i wymagań, które ten gatunek stawia odbiorcy, badamy dlaczego Amerykanie potrafią o O jak opowiadaniu dyskutować.
Pojawia się R jak reportaż, N jak nonfiction i pierwsze true crime - tu na scenę wchodzi Truman Capote. Jest „Cicha wiosna”, kult przecinka, F jak fact checking.
W końcu przyglądamy się O jak okładkom - co staje się kolejnym poziomem czytania opowieści o piśmie kojarzonym z obrazkiem dandysa z monoklem. -
Odcinek #198, w którym w Krakowie rozmawiam z Iwoną Szelezińską o jej książce „Bombaj/Mumbaj. Podszepty miasta”.
Zanurzamy się w podwójną opowieść o I jak Indiach i rozmowa idzie nam dwutorowo - podążamy śladami powieści Gregory'ego Davida Robertsa „Shantaram” oraz dyskutujemy o D jak drogach, którymi Iwona chodziła i poznawała Mumbaj.
Przedzieramy się przez literacką i rzeczywistą F jak fascynację autorki miastem, które zmusza do nawiązywania znajomości i wchodzenia w relacje i przy okazji odziera z A jak anonimowości.
Próbujemy się skupić na Z jak zasadach podróży.
Okazuje się, że „podszepty” są A jak afirmacją miasta i jego kosmopolityczności, a w reportażowej narracji zostaje jeszcze miejsce na słowo "prawie".
Pojawia się wątek stereotypów, z którymi przyjeżdżamy do Indii.
Pytam, czy każdy nas w podroży przez Mumbaj szuka swojego Prabakera.
Przysłuchujemy się S jak slumsom i obalamy ich M jak mity znaczeniowe.
Interesuje mnie, czy Iwona kiedykolwiek bała się czegoś w Indiach i próbuję dowiedzieć się jakie naprawdę jest słynne Leopold Café.
Trafiamy na H jak handlarza herbaty i otwieramy wątek W jak wolnego wyboru.
Pojawia się B jak bezdomność, W jak wielopokoleniowość, N jak niesłowność, P jak patriarchat, a na zakończenie objawia się nam M jak Madonna. -
Odcinek #197, w którym w Zagłębiowskiej Mediatece w Sosnowcu rozmawiam z Julem Łyskawą nagrodzonym Paszportem Polityki i nagrodą Odkrycia Empiku w dziedzinie literatury.
Zamiast od debiutanckiej powieści "Prawdziwa historia Jeffreya Watersa i jego ojców" zaczynamy od typowania wyniku meczu Legia Warszawa - Puszcza Niepołomice. Przy okazji sprawdzam skład literackiej drużyny Jula.
Wchodzimy w wątki pisarko-rzemieślnicze, trafiamy do C jak Copperfield i ogarnia nas wooden state of mind.
Przyglądamy się P jak postaciom z powieści, N jak narracji z rozbitego szkła.
Pytam Jula, co sprawia, że rozmawiający z nim o książce ludzie grają z nim w grę, która wpasowuje się w powieściową narracje, uzupełnia ją.
Pojawia się wątek tworzenia własnego pisarskiego G jak głosu w literackiej polifonii.
Nie unikamy uników i pozornych dygresji.
Pytam o radiowy rytm niektórych F jak fragmentów książki. Nie boimy się powtórzeń, które jak u Fossego mogą być kluczem czytania.
Na koniec w rozmowie musimy jeszcze zjeść P jak placek, wiśniowy placek.
Wiadomo, że najsmaczniejszy wiśniowy placek znajdziecie w powieści Jula. -
Odcinek #196, w którym w Pałacu Potockich w Krakowie rozmawiam z Radosławem Kobierskim, autorem opowiadań "Na wulkanie".
Wędrujemy tropem wielu postaci, których łączą P jak pęknięcia.
Zerkamy przez S jak szczeliny i sprawdzamy co w historii Z jak Zygmunta, Stana czy Elizy wydobywa się na powierzchnię fabuły / życia (niepotrzebne skreślić).
Mówimy o E jak emocjach i D jak domach, które w zbiorze opowiadań odmieniane są przez wszystkie przypadki. Docieramy na najwyższy punkt, do D jak dostrzegalni i szukamy jej metaforycznych znaczeń, dzięki odwróceniu perspektywy.
Zaczynamy rozumieć, że tożsamość może brać się z R jak rozpadu.
Jest też o W jak współpracy z wydawnictwem Drzazgi.
Pojawia się też zaskakujące połączenie pracy pisarza z I jak ikoną.
Docieramy do T jak tęsknoty za poczuciem B jak bezpieczeństwa.
Wracamy do K jak Kotliny Kłodzkiej i do lat dziewięćdziesiątych.
Sprawdzamy jak blisko można być z B jak bohaterami. Pod lupę bierzemy L jak literackie strategie myślenia i sprawdzamy, czy w nich autorowi wygodnie. -
Odcinek #195, w którym rozmawiam z Pauliną Nawrocką-Olejniczak o W jak wielopokoleniowości, L jak literaturze, T jak tradycji i N jak niecodzienności spotkań. Te wszystkie wątki łączy jeden tytuł: „Kluski. Teoria i praktyka”, czyli książkowy D jak dowód na to, że K jak kuchnia i M jak miłość do karmienia ludzi dają początek wielu opowieściom.
W domu Pauliny mówimy o P jak pierwszym przepisie w historii znalezionym u R ja Radziwiłłów i o L jak lingwistycznym kluskowym kunszcie.
Okazuje się, że K jak kluski potrafią w S jak słowa.
Mamy: H jak hulajdy, co w garnku tańcowały, szorstkie D jak dziadki kokuszczańskie, czy kluchy połom bite.
Zastanawiamy się czym właściwie jest kluska i znajdujemy w S jak słowniku kloskę.
Trafiamy do prekursorów kluskowego tematu, czyli Chińczyków.
Pytam o kluskową P jak porażkę.
Szukamy tropów kulinarnych klusek w literaturze pięknej i okazuje się, że ich nie brakuje.
Jest ważna dla opowieści B jak babcia Teodozja i są długie, wspólne B jak biesiady.
Pojawiają się „Chłopki” i wszystkie K jak kobiety, które, jak mówi Paulina: „były przede mną”.
Sięgamy do kulinariów, które wchodzą do mainstreamu i czytamy wiersz Wisławy Szymborskiej.
W końcu pochylając się nad książkami, literaturą i oczywiście kluskami - dochodzimy do wniosku, że każde doświadczenie w kuchni, gotowaniu, przyrządzaniu potraw wychodzi poza ramę opowieści tylko i wyłącznie o jedzeniu. -
Odcinek #194, w którym w krakowskiej Spółdzielni Ogniwo rozmawiam z Agatą Romaniuk o S jak samotności i współczesnych R jak relacjach romantycznych, opisanych w książce „Najgorsze randki świata i kilka udanych”.
Zaczynamy od M jak makaronu, czyli randkowego zagajenia.
Pytam Agatę o S jak słowa, które nas w slangu randkowym opisują i o Z jak zdjęcia, która nas definiują.
Mówimy o S jak swipe’owaniu, N jak nakłuwaniu szpilkami oraz W jak widzeniu siebie nawzajem.
Pojawia się G jak ghosting, S jak sztuka spotkania i jest P jak Polska, której się nie odzobaczyć.
Pytam o to co utraciliśmy, o potrzebę kontaktu.
Rozmawiamy o niepatrzeniu, braku uważności.
Przyglądamy się przy okazji zdjęciom Z różnymi artefaktami: R jak rybą, F jak firanką.
Nie omijamy też tematu K jak kobiet bez głów.
Zastanawiamy się nad tym czym jest dziś - udana R jak randka.
Sprawdzamy O jak oczekiwania, a tych jest A jak alfabet: Ciacho z płaskim B jak brzuchem i znajomością Czechowa.
Opowiadamy o książce i o różnych w niej opisanych S jak samotnościach.
W końcu trafiamy na człowieka z dobrą twarzą. -
Odcinek #193, w którym w krakowskiej księgarni Compare Bookstore rozmawiam z Beatą Guczalską, autorką książki „Konrad Swinarski. Biografia ukryta”.
Wracamy do PRL-u i co Ż jak życia teatralnego mistrza.
Przyglądamy się rewersom i awersom jego O jak osobowości.
Wchodzimy w M jak mit, który go uwięził.
Zastanawiamy się jak podejść do pisarskiego warsztatu, gdy opowiadamy czyjeś życie i okazuje się, że trzeba patrzeć z wielu S jak stron. Na spojrzeniu na człowieka i R jak reżysera się zatrzymujemy i pojawiają się R jak rysunki, szkice scen i pozorna niegotowość sztuki.
Sięgamy do słynnej sceny z „Dziadów”. Beata Guczalska dotyka ważnego tematu - D jak dzieciństwa i kolei losu rodziców reżysera.
Swinarski jawi się nam jako zagubiony nastolatek, który musi udowodnić swoją T jak tożsamość. Jest P jak poczucie nie-przynależenia do świata, do większości.
W tej opowieści pojawia się Ż jak żona reżysera, Barbara, kolaborująca ze służbą bezpieczeństwa.
Autorka analizuję korespondencję i demaskuje dopisane F jak fragmenty listów. Pojawi się pytanie o P jak przyjaciół Swinarskiego. I jest milczący spacer z Wojciechem Pszoniakiem.
Na koniec zasłaniamy Z jak zasłony, żeby jeszcze raz zobaczyć „Wyzwolenie”. -
Odcinek #192, w którym w Krakowie spotykam się z Jakubem Ćwiekiem żeby porozmawiać o jego najnowszej powieści „Sues Dei” i o pisarza roli i doli.
Przyglądając się uważnie O jak okładce, sięgamy po P jak popkulturę.
Jest F jak figurka krasnala ogrodowego, są oazowe przeboje na czele z hitem grupy LO27 „Mogę wszystko”.
Wyruszamy na P jak Podlasie i poznajemy nieoczywiste postaci. Jest Proboszcz - Johnny Rambo w koloratce, i jest W jak wdowa po policjancie.
A Miasteczko w którym dzieje się akcja "Sues Dei" to Martwiejowice, miejsce, w które nikt poza mieszkańcami nie wierzy.
Okazuje się, że sformułowanie D jak dobry człowiek nie jest komplementem, a z dobra może wychodzić zło.
Pojawia się też symboliczny rekwizyt - różaniec survivalowy.
Jakub szczerze opowiada o swoim dzieciństwie i wychowaniu. I okazuje się, że lekcja R jak religii może być oparta na songu „Too much love will kill you” grupy Queen.
Dotykamy tego co T jak trudne w pracy pisarza. Wracamy też do powieści "Topiel", która otwiera nam D jak drzwi do dyskusji o R jak rynku książki i P jak pomaganiu.
Pojawia się opowieść o Głuchołazach i powodzi. I o kolejnej powodzi.
Zostaje nam w pamięci mocny obraz dziecka, które boi się przejść przez próg. -
Odcinek #191, w którym Łukasz z Łukaszem rozmawia, czyli Alfabet Wojtusika gawędzi z Łukaszem Orbitowskim.
Towarzyszy nam "Wróg" zdaniem autora najważniejsza powieść Łukasza Orbitowskiego.
Wchodzimy od razu w C jak czerń- nie tylko okładkową.
Jest M jak mrok opowieści i C jak czarny płaszcz.
Pojawiają się R jak równoległe historie i czasy: świat N jak Nerona i Imperium Rzymskiego i K jak Kraków z 2023 roku.
Sprawdzamy Ł jak łączenie tych fabuł i mocne S jak szwy, które między nimi powstały we „Wrogu”. Mówimy o W jak władzy i wyścigach rydwanów, o locie Dedala i Ikara na A jak arenie.
Nie zabraknie też miejsca dla Seneki i będzie P jak pożar centrum handlowego „Gigant”.
W rozmowie z Łukaszem dużo o złu w nas opowiadamy i przyglądamy się stworzonym we "Wrogu" postaciom.
Wracamy do samego pisania, pytam o to, co w nim N jak nieprzyjemne.
Czy Łukasz uwolnił się już od "Innej duszy"? Dlaczego Łukasz jest niemagicznym człowiekiem w magicznym świecie? I co w grach jest jego S jak sprawką?
Tego dowiecie się również z naszej rozmowy, z gawędy dla której pretekstem jest "Wróg". -
Odcinek #190, w którym w krakowskiej księgarni Compare Bookstore rozmawiam z Bartoszem Sadulskim o jego drugiej powieści „Szesnaście na Bourbon”.
Wyruszamy w P jak podróż na wyspę, na której urodził się Michel Houellebecq.
Cofamy się do 1673 roku i dołączamy do kobiet uciekających ze szpitala Salpêtrière.
Jaki będzie ich los?
Wszystkiego nie zdradzamy, ale mówimy o Z jak zabawie literaturą i G jak globusem, o historycznej nie-stylizacji i o zawłaszczaniu historii.
Jest K jak kulturowa rozpusta i K jak klasowość, D jak dwór króla, M jak mikrohistorie,
P jak polowanie na czarownice oraz walka z D jak demonami.
Pojawia się K jak kot Lucjan – talizman i obrońca w jednym.
Autor sięga po opis ataku O jak ośmiornicy z powieści Verne’a.
Na liście I jak inspiracji znajdujemy też Josepha Conrada.
I zachwyca nas też pani Bourdon.
W końcu musimy rozprawić się musimy z polskimi wątkami w książce, z tajemniczą postacią historyczną i z kobietą, która wygląda jak słynna Marysieńka.
W tym odcinie słychać, co Bartosza cieszy w literaturze. Z jak zderzamy więc z sobą skojarzenia, tak jak on zderza frazy, stylizacje.
Rozmowę kończymy na dywagacjach o przekładzie, o R jak recepcji książki na rynku francuskim.
I liczymy na S jak skandal. -
Odcinek #189, w którym w Krakowie z Moniką Śliwińską, autorką książki „Książę. Biografia Tadeusza Boya-Żeleńskiego” rozmawiam o człowieku, który wyprzedzał swoje czasy.
Staramy się przyjrzeć się jego wszystkim O jak osobowościom.
Która z nich najmocniej przyciąga? Pytam Monikę o N jak nieuchwytność Boya.
Zastanawiamy się skąd i kiedy do Żeleńskiego przyszło P jak pisanie, dywagujemy, jak autor "Słówek" radziłby sobie z mediami społecznościowymi.
Są wątki ważne dla zrozumienia Boya w Żeleńskim - P jak publicystyka, polemika, A jak autokreacja. Wracamy do tekstów, zatrzymujemy się na słowach, języku oszczędnym i celnym.
I musi być Z jak Zielony Balonik i S jak szkoła literackiego warsztatu.
Pojawiają się listy do kobiet, do D jak Dagny Przybyszewskiej i do Z jak Zofii - żony.
Dopytuję Monikę o to jak wiele Boy publiczny kosztował Boya prywatnego.
A oprócz pisarza dostajemy w książce opowieść o lekarzu, społeczniku, R jak rewolucjoniście i człowieku, który pisał D jak diagnostę życia.
I płynie nam z Boyem czas od zaborów, przez M jak Młodą Polskę i D jak dwudziestolecie międzywojenne po czas wojny. Ten ostatni okres próbujemy uchwycić, uczciwie ocenić postawę pisarza i człowieka.
Zamykamy nasze spotkanie Ś jak śledztwem autorki na temat ostatnich godzin życia Tadeusza Boya-Żeleńskiego. Symbolicznie przekraczamy w okolicy ważnej rocznicy przekraczamy granicę z Ukrainą. Dlaczego? Tego dowiecie się z odcina. -
Odcinek #188, w którym w Warszawie w księgarni Big Book Cafe MDM rozmawiam z Karoliną Głowacką, dziennikarką, założycielką podcastu Radio Naukowe, z którego wyrosło W jak Wydawnictwo RN.
A potem rzucam się w wir dyskusji z profesorem Robertem Wiśniewskim, autorem książki „Chrześcijanie pierwszych wieków. Tom I: Wierni, biskupi, eremici”.
Podcastowe spotkanie zaczynam od pytań do W jak wydawczyni Karoliny o P jak pomysł na Wydawnictwo RN. Mówimy między innymi o I jak idei i o D jak dystrybucji i D jak drukarni, w której słychać wielki huk, a decyzje realizowane przechodzą na papier.
P jak pukanie do drzwi księgarni przenosi nas do rozmowy z prof. Robertem Wiśniewskim, a właściwie do P jak początków R jak religii chrześcijańskiej.
Zastanawiamy się od kiedy chrześcijanie W jak wiedzą i rozumieją jaką tworzą W jak wspólnotę. Wracamy do procesu, który rozpoczął się w pierwszych dwóch pokoleniach po Chrystusie.
Pojawiają się S jak słowa: O jak ostatnie, R jak retoryczne i N jak najmocniejsze.
Idziemy ich tropem, sprawdzając ich moc.
Dopytuję o miejsce wspólnoty, pierwsze obrzędy, o to co było wtedy świątynią.
Mocno zajmuje nas z autorem książki sprawa słów i J jak języka. Sięgamy po grekę i zaglądamy do E jak Ewangelii św. Łukasza. Burzymy stereotyp chrześcijaństwa jako religii o ubogich dla ubogich.
Przyglądamy się F jak fenomenowi- wielokrotnie wracającej w tej rozmowie- wspólnoty.
Jest M jak monastycyzm, D jak doktryna i R jak rola kobiet w kościele.
Szukamy odpowiedzi na pytanie, czy w pierwszych wiekach mogły istnieć A jak apostołki.
Na arenę wchodzi św. Tekla, pojawia się też kwestia trzech głów św. Jana Chrzciciela.
Na koniec pytam profesora Roberta Wiśniewskiego o to, czy W jak wspólnota wczesnochrześcijańska odnalazłaby się dziś w którymś z kościołów. Odpowiedź znajdziecie w odcinku, lepszej pointy nie będzie.
-
Odcinek #187, w którym w Warszawie, w Big Book Cafe MDM rozmawiam z Magdą Paśnik, współautorką książki „Kwaśne jabłka”.
Mówimy o tych, których już nie ma: Kacprze, Klaudii, Elizie, Marcelu, Nikodemie, Kamilku. Próbujemy znaleźć O jak odpowiedź na pytanie, czy można było im pomóc.
Bierzemy pod L jak lupę społeczne reakcje na przemoc i dotyka nas O jak obojętność oraz milczenie.
Słucham opowieści o historii śmierci Marcela, która wydaje się być najtrudniejszą historią o B jak bezsilności, braku reakcji.
Pojawiają się D jak domy, w których słychać płacz i R jak rodzice, którzy są zagrożeniem. J
Jest S jak sąd rodzinny, szkolenia policjantów , A jak Andrzej, który jeździ pomagać z patrolem, T jak trauma i K jak przekłamany obraz z mediów społecznościowych.
W tym odcinku nie wypieramy trudnego tematu, wręcz przeciwnie - zbliżamy się do niego, żeby nauczyć się R jak reagować.
Zastanawiamy się nad E jak emocjami i tym, jak mamy sobie z nimi radzić, by nie nikogo nie ranić.
I zostajemy z pytaniem, jak W jak władzę rodzicielską zamienić na odpowiedzialność. -
Odcinek #186, w którym w Krakowie rozmawiam z Jackiem Paśnikiem, autorem powieści „Tak szybko się nie umiera”, która przenosi nas do M jak miejscowości Urocz na północy Polski.
Od razu pisarza pytam o miejsce akcji, czy istnieje, skoro H jak historia dzieje się wszędzie i nigdzie i krąży wokół J jak jubileuszu miasta.
Wchodzimy w klimat powieści K jak kostiumowej i ustalamy dwie różne- z racji wieku- perspektywy postrzegania PRL-u.
Cofamy się do 1982 roku i do O jak opowieści o miłości i o strzelaniu. Wokół bohaterów książki dzieje się Z jak zwykłość, a emocje są „lost in translation”.
I może stąd biorą się ważne i dobre dla narracji N jak niedopowiedzenia?
Okazuje się, że Jacek nie lubi P jak projektować tego, co napisze i nie stosuje aptecznej miary dla wątków i postaci. Wynika to między innymi z jego sposobu K jak konsumowania kultury.
Wkracza nam do rozmowy S jak samotność i C jak czułość, trudna do opowiedzenia.
Jest T jak Tomek, M jak Maria, O jak opuszczony dworek.
Zakradamy się na strych, który staje się laboratorium codzienności.
Znajdujemy tam lekko zakurzoną pointę: często potrzeba czasu byśmy odkryli jak bliską relację mieliśmy z kimś naprawdę dla nas ważnym. -
Odcinek #185, w którym na Festiwalu Conrada w Krakowie, w Pałacu Potockich spotykam się z norweskim pisarzem Larsem Saabye Christensenem by porozmawiać nie tylko o jego powieści "Modelka".
Zaczynamy od M jak malarstwa, pytam autora o jego ulubiony okres malarski i o M jak metaforę powieści jako obrazu.
Pytam też o E jak emocje, które towarzyszą pisarzowi, gdy po prawie dwudziestu latach wraca do swoich bohaterów.
Wchodzimy w metaforyczną opowieść o B jak braku, w której okazuje się, że C jak ceną za widzenie i D jak dostrzeganie czegoś więcej jest życie w ciemności.
Mówimy o P jak Peterze /głównym bohaterze "Modelki/ i jego F jak faustowskim wyborze. Zastanawiamy się co można ofiarować na O jak ołtarzu sztuki.
Rozmawiamy o narracyjnej granicy między tym co prawdziwe, ze świata, a tym co jest zmyślone. Wychodzi na to, że ważne jest, by L jak literatura dobrze wpisywała się w życie innych ludzi.
Pytam o modną ostatnio w literaturze A jak autofikcję. Dla Christensena to po prostu środek to bliskiego opisania C jak człowieka.
Zahaczamy w rozmowie o wątki z "Półbrata", jest O jak Oslo, są P jak prawdy o pisaniu.
Zastanawiamy się, czy „Modelkę” można czytać przez pryzmat Ibsena.
W końcu docieramy do sedna - pytam o to czym dla Christensena jest pisarska N jak niezależność.
Za znakomite tłumaczenie rozmowy i pomoc dziękuję Natalii Mazur-Rodak.
Odcinek powstał we współpracy z Wydawnictwem Marginesy. -
Odcinek #184, w którym na 27. Międzynarodowych Targach Książki w Krakowie rozmawiam z Grzegorzem Dziedzicem, autorem, który na co dzień mieszka w Stanach Zjednoczonych o jego gangsterskiej trylogii chicagowskiej.
W czasie spotkania zaglądamy do „Bladego świtu” i do kieszeni G jak gangstera, trochę jakbyśmy zaglądali mu do portfela. I
le pieniędzy powinien mieć bohater opowieści gatunkowej na początku a ile na końcu książki- z tym pytaniem mierzy się Grzegorz.
Pojawiają się literki D jak dokumentacja i A jak american dream. Nie brakuje L jak liczb.
Rozmawiamy o T jak Teodorze Ruckim, o tym że nie daje się lubić.
Pojawiają się zresztą tarcia na linii bohater - autor, a w tle mamy rozmowę o E jak ewolucji postaci.
Robi się nam polskie Peaky Blinders ale nawiązujemy też w rozmowie do gangstersko-kryminalnej klasyki popkultury.
Grzegorz opowiada mi otwarcie o Ł jak łączeniach między literacką fikcją a faktami z historii Chicago. Ważnym elementem konstrukcji świata przedstawionego okazuj się być P jak polityka.
A skoro polityka o i Z jak związki zawodowe.
Przyglądamy się P jak postaciom z "Bladego świtu" - dyskutujemy o Zosi, Klarze i Poli.
Intryguje nas osobowość złożona Agatona Królika.
Powraca motyw C jak Ceny, którą trzeba na końcu za wszystko zapłacić.
Rozmowę kończymy na 1:27 w nocy. -
Odcinek #183, w którym w Pałacu Potockich w Krakowie rozmawiam z Andrzejem Dybczakiem. Siedzimy przy książce „Las duchów”, która balansuje na pograniczu różnych gatunków literackich.
Podroż zaczynamy od M jak Muzeum Etnograficznego imienia Seweryna Udzieli w Krakowie.
Przy P jak podróży nie może zabraknąć Z jak zabawy figurą Indiany Jonesa.
P jak przedmioty z XIX wieku z muzealnej kolekcji syberyjskiej przenoszą nas do opowieści pełnej faktów.
Pytam o to jak pisarzowi udało się zrealizować tak W jak wymagającą etnograficzną, daleką wyprawę. W drogę wchodzą nam małe L jak Lisy.
Autor trafia do chaty, w której można spędzić dwa tygodnie. Pojawia się niedźwiedź - ochroniarz.
Cały czas są z nami opowieści z „Lasu duchów”, historie S jak Selkupów, najstarszego narodu syberyjskiego z grupy ugryjskiej. I jest też historia Nieńców.
Przyglądamy się językowi, zastanawiamy się jak unikać egzotyzowania.
Pytam Andrzeja, czy znalazł szamana.
Przy tej okazji pojawia się opowieść o L jak losie szamana, jego umiejętnościach i powołaniu.
Śmieszy mnie zawarty w książce D jak dowcip o nietoperzu.
Chwilę póżniej robi się poważnie, ponieważ Andrzej mówi o Rosji, która już kilka lat temu przygotowywała obywateli do W jak wojny.
W końcu dochodzimy do S jak sedna: do bliskości z ludźmi, którzy są daleko. - Laat meer zien